PL EN DE

Dlaczego właściwie wyjechałam?

 Czemu właściwie wyjechałam? 

To pytanie ma znacznie dłuższą odpowiedź, niż mogłoby się wydawać.

Wyjazd za granicę brzmi czasem jak coś, co można zrobić z dnia na dzień. Usiąść, pomyśleć: „Wyjeżdżamy”. Spakować walizki. I już.

Tylko że chyba nigdy tak naprawdę nie jest.

Każdy, kto wyjeżdża, ma swoją historię i swój powód. I te powody potrafią być zupełnie różne.

Jedni uciekają przed wojną, prześladowaniem, przemocą albo sytuacją, w której nie widzą już dla siebie bezpiecznej przyszłości. Inni nie mogą znaleźć pracy albo zarobić wystarczająco dużo, żeby utrzymać rodzinę. Wyjeżdżają więc tam, gdzie jest szansa zarobić więcej — czasem nie po to, żeby żyć lepiej, ale po prostu żeby móc nakarmić dzieci albo wysłać pieniądze rodzicom, którzy przez całe życie pomagali im stanąć na nogi.


Są też tacy, którzy wyjeżdżają, bo chcą czegoś więcej. Więcej możliwości. Nowych doświadczeń. Innego życia.

I chyba właśnie do tej ostatniej grupy należeliśmy my.

Nie uciekaliśmy przed biedą ani wojną. Nasze życie w Warszawie nie było złe.

Było po prostu… męczące.

Oboje pracowaliśmy całymi dniami. Do tego godziny spędzane w samochodzie, korki, szukanie miejsca do parkowania, załatwianie wszystkiego w ciągłym pośpiechu. I coraz bardziej mieliśmy poczucie, że na życie zostaje nam niewiele czasu. A przecież chcieliśmy tego czasu zupełnie innych rzeczy.

Wędrówek. Wyjazdów. Lasu. Gór. Morza. Przyrody. Poznawania nowych miejsc.





Chcieliśmy też sprawdzić, co jeszcze możemy zrobić zawodowo. Czy rynek, który znamy, jest rzeczywiście jedynym miejscem, w którym możemy się rozwijać.

Nie chodziło tylko o większe zarobki. Chodziło o sprawdzenie, czy można urządzić swoje życie trochę inaczej.

Ale nawet wtedy decyzja nie była przecież tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Najpierw pojawia się pomysł. Potem miesiące zastanawiania się, czy rzeczywiście to zrobić. Potem odwaga, żeby wysłać pierwsze CV. Potem znalezienie pracy. Potem przeprowadzka.

A później okazuje się, że znalezienie się w innym kraju to dopiero początek.

Bo trzeba znaleźć swoje miejsce. Nauczyć się języka. Poznać ludzi. Zrozumieć, jak działa nowe państwo, nowe miasto, nowa praca, nowe codzienne życie.

I nagle z jednego wyjazdu robi się kilka lat różnych przygód, zmian, kolejnych miejsc i ludzi, których spotykasz po drodze.

Dla mnie jednym z większych wyzwań była nauka nowego języka już w dorosłym życiu.

Nie jest łatwo nagle zacząć funkcjonować w języku, którego wcześniej wcale się nie znało. Nauka trwa długo i bywa frustrująca. Przez długi czas nie możesz po prostu normalnie załatwić najprostszych spraw, porozmawiać z lekarzem, zadzwonić gdzieś, wyjaśnić problemu czy załatwić czegoś w urzędzie. Nagle rzeczy, które wcześniej robiło się bez zastanowienia, wymagają przygotowania, tłumaczenia i odwagi.

A potem, trochę nie wiadomo kiedy, zaczynasz wsiąkać w otoczenie. Język zaczyna sam wychodzić z głowy — jeszcze z błędami, czasem z dziwną składnią i słowami, które nie powinny znaleźć się w tym zdaniu, ale jednak ludzie rozumieją, co chcesz powiedzieć. I często nawet cieszą się, że umiesz już aż tyle.

I to jest naprawdę fajne uczucie.

Przestajesz być tylko kimś, kto „przyjechał do innego kraju”.

Zaczynasz tutaj żyć.

Masz swoje miejsca. Swoje przyzwyczajenia. Ludzi, których znasz. Swoją codzienność.

I nawet jeśli nadal jesteś trochę „z zagranicy”, to ta zagranica przestaje być czymś tymczasowym.

Staje się częścią Twojej tożsamości.

Dzisiaj, kiedy patrzę na tę decyzję z perspektywy czasu, odpowiedź jest bardzo prosta.

Czy żałuję, że spróbowaliśmy?

Ani trochę. Nigdy.

To była jedna z najlepszych decyzji, jakie mogliśmy podjąć.

Czy kiedyś wrócimy? Nie wiem.

To znowu jest pytanie, na które nie mam gotowej odpowiedzi.

Bo przecież życie nie jest projektem, który raz się zaplanuje i potem już tylko realizuje.

Może jeszcze coś się zmieni. Ale na dziś jesteśmy tutaj.

I chyba nawet nie powiedziałabym już tylko, że „mieszkamy za granicą”.

Po tylu latach jesteśmy po prostu ludźmi, którzy wybrali sobie inne miejsce do życia.




Komentarze

CO NOWEGO?

MOJE ŚWIATY - Znajdź swój temat

Ładowanie etykiet...