Założenie firmy w 10 minut? Nie tak szybko!
W internecie można znaleźć mnóstwo historii o tym, jak łatwo jest dziś założyć własną firmę.
Zwłaszcza jeśli mówimy o popularnym print on demand.
Znajdź grafikę. Wrzuć ją na koszulkę. Podepnij sklep. Firma wydrukuje, zapakuje i wyśle produkt gdzieś na drugi koniec świata. Zrób trzy albo cztery filmy na YouTube i gotowe.
Możesz zaczynać zarabiać.
Tylko że… nie.
Nie jest to takie łatwe.
Sama rejestracja firmy rzeczywiście może być szybka. Czasem można przeczytać, że wystarczy dziesięć minut i gotowe.
Tylko że od wysłania dokumentów do momentu, kiedy rzeczywiście masz wszystkie potrzebne numery, wiesz, jakie podatki Cię dotyczą, jak prowadzić księgowość i co właściwie musisz robić, może minąć już nie dziesięć minut, ale kilka miesięcy.
I oczywiście można zacząć za niewielkie pieniądze. 100 euro?! Sama rejestracja może kosztować kilkadziesiąt euro.
Ale potem zaczyna się cała reszta.
- Czy potrzebuję doradcy podatkowego?
- Jaki system księgowy wybrać?
- Jak zbierać rachunki i faktury?
- Co muszę przechowywać?
- Jakie podatki mnie dotyczą?
- Czy potrzebuję strony internetowej?
- Jak mam sprzedawać?
- Jak mam się rozliczać?
I nagle okazuje się, że „założenie firmy” i „zbudowanie firmy” to dwie zupełnie różne rzeczy.
Ja jestem w tym temacie właściwie od dobrych dziesięciu lat.
Nie oznacza to, że przez dziesięć lat prowadziłam firmę. Raczej przez dziesięć lat wracałam do pomysłu, sprawdzałam różne możliwości, uczyłam się, zmieniałam zdanie, próbowałam różnych rzeczy i zastanawiałam się, czym właściwie ta moja firma ma być.
A ostatnie dwa lata poświęciłam właściwie na dopracowanie projektu, który właśnie rusza.
Dlatego gdybym miała powiedzieć, ile zajęło mi „założenie firmy”, powiedziałabym raczej:
dziesięć lat, a nie dziesięć minut.
Bo sam moment rejestracji jest naprawdę tylko jednym z elementów całej układanki.
Dużo trudniejsze jest odpowiedzenie sobie na pytanie, co właściwie chcesz robić.
- Czym ma być ta firma?
- Co chcesz sprzedawać?
- Komu?
- Dlaczego?
- Jak ma wyglądać jej codzienne prowadzenie?
- I jak to wszystko zmieścić w swoim życiu, kiedy jesteś jedyną osobą, która ma się tym zająć?
Bo własna firma to zupełnie coś innego niż praca w firmie.
Kiedy pracujesz dla kogoś, możesz mieć osobę od księgowości, kogoś od HR-u, marketingu, sprzedaży, logistyki, pakowania, wysyłki, archiwizacji dokumentów…
A kiedy masz swoją małą firmę?
To jesteś Ty.
Ty i wszystkie te rzeczy, które trzeba zrobić.
Masz tyle czasu, ile rzeczywiście masz.
A ja dodatkowo nie mam dwunastu godzin dziennie na budowanie biznesu.
Nie mam nawet tych klasycznych ośmiu godzin pracy, po których zamykam laptopa i wychodzę z biura.
Jest dom. Jest związek. Są bliscy. Jest cała codzienność.
I jeszcze macierzyństwo.
To wszystko zajmuje czas. I dobrze, że zajmuje.
Dlatego moja firma nie powstaje w dziesięć minut.
Powstaje po trochu.
W każdej wolnej chwili dokładam kolejną cegiełkę do tej dużej budowli. Czasem jest to godzina pracy nad produktem. Czasem kilka minut na poprawienie czegoś na stronie. Czasem nauczenie się kolejnej rzeczy, której wcześniej nie umiałam.
I tak naprawdę chyba właśnie tak powstaje moja firma.
Nie w dziesięć minut, tylko po jednej cegiełce.
I może wcale nie ma się czym przejmować, że trwa to tak długo.
Może po prostu tak długo musi trwać coś, co budujesz samodzielnie, kawałek po kawałku, pomiędzy całą resztą swojego życia.
PL
EN
DE

Komentarze
Prześlij komentarz