PL EN DE

Teorie, dobre rady i przekonania cioci. Tylko opinie czy twarde fakty?

 Odkąd zostałam mamą, z różnych stron słyszę te same kategoryczne hasła:

„Przewieje ją! Załóż jej czapkę!”, „Co? Ma już dwa lata i jeszcze tego nie umie?!”, „Za mało je!”, „Nie noś, bo przyzwyczaisz!”, „Nie pocieszaj, bo wyrośnie na mięczaka”, „Musi spać dokładnie tyle i tyle”, „Zabierz ekrany, nie pozwalaj!”,

Zaczęłam z bliska przyglądać się tym przekonaniom. Mamy jako ludzie naturalną tendencję do uogólniania, szukania prostych schematów i wrzucania wszystkich dzieci do jednego worka. Te potoczne mądrości są potem powtarzane z pokolenia na pokolenie – albo podchwytywane na rodzicielskich forach – z taką pewnością i namaszczeniem, jakby były co najmniej udokumentowaną teorią naukową.

Zazwyczaj staram się je weryfikować – sięgam do książek, szukam w sprawdzonych źródłach i sprawdzam, jak to wygląda w badaniach. I wtedy najczęściej okazuje się, czym te „niepodważalne prawdy” są w rzeczywistości.

Twarda teoria naukowa to jedno – jest przebadana, przetestowana i oparta na faktach. Tymczasem te powszechne „prawdy objawione” to zazwyczaj prywatne przekonania, zwykłe gdybanie, prywatne przekonania cioci, która słyszała od znajomej, że jej kuzyn gdzieś tam coś przeczytał - skrót myślowy albo czyjś nieprzerobiony lęk przebrany w piórka bezdyskusyjnego faktu.

Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy te dwa światy ze sobą mylić – i pozwalamy, by czyjeś uogólnienia dyktowały nam, jak mamy żyć i wychowywać własne dzieci.



Gdzie tak naprawdę leży zagrożenie?

Zagrożenie pojawia się w momencie, gdy zrównujemy przebadaną wiedzę z opinią powtarzaną przez lata tak często, aż stanie się „prawdą”. Nasz mózg uwielbia skróty myślowe. Szukamy prostych zależności i winnych tam, gdzie rzeczywistość jest zbyt złożona.

Historia zna mnóstwo takich absurdalnych, a zarazem tragicznych schematów - oto jeden z nich:

Popularna plotka / lęk: Kobiety żyjące na uboczu zajmują się czarami. = Czarownice! Czarownice są złe i groźne!

Uproszczenie: Czarownica często ma w domu kota.

Prawda objawiona: Skoro czarownica ma kota, to kot jest współwinny i przynosi nieszczęście.

Konsekwencja: Masowe tępienie kotów w Średniowieczu.

Realny skutek: Plaga szczurów i epidemia dżumy, która spustoszyła Europę. Koty nie polowały szczurów przybywa.


Dziś patrzenie na to budzi niedowierzanie, ale mechanizm pozostał dokładnie ten sam. Gdy bezrefleksyjnie powtarzamy potoczne mądrości, budujemy rzeczywistość na fałszywych przesłankach.

lady wit 2 cats
Czarownica i jej koty!

Sama mam w domu dwa koty, ale chyba czarownicą nie jestem - i na szczęście ta konkretna „teoria” przestała już obowiązywać (choć wciąż z uśmiechem słyszy się czasem przesądy o czarnych kotach przebiegających drogę!). Ale pokazuje to jedno: niezweryfikowane przekonanie, powtarzane dostatecznie długo, potrafi przynieść więcej szkody niż pożytku.


A co się dzieje, gdy zaczynamy te dwa światy ze sobą mylić?

Wyobraź sobie taką sytuację: ktoś wymyśla teorię – powiedzmy, że marchewki są trujące. Zaczyna mówić o tym głośno, nagrywa filmiki na YouTube, pisze posty, daje wywiady. Z czasem zbiera się wokół niego całkiem spora grupa ludzi, którzy święcie wierzą, że marchewka to czyste zło. Nie jest ważne, czy ktoś to kiedykolwiek zbadał. Nieważne, czy znają kogoś, kto naprawdę pożegnał się z tym światem po zjedzeniu surowej marchewki. ONI WIEDZĄ. Marchewki trują i koniec.

I my często w dokładnie taki sam sposób oddajemy swoją niezależność, decyzyjność i własną intuicję. Idziemy ślepo za przekonaniem wyssanym z palca, całkowicie ignorując fakty i to, co widzimy własnymi oczami. A potem podajemy te mity dalej.

I stąd potem widzę w marcu dzieci patroszone w puchowe kurtki i grube, zimowe czapki – no bo przecież „jest marzec, a w marcu nosi się zimowe ubrania!”. I nieważne, że słońce grzeje jak szalone, powietrze jest ciepłe, a my z córką spacerujemy obok w samych cienkich sweterkach. Szybki schemat w głowie wygrał z prostą obserwacją rzeczywistości.


Teoria nie istnieje w próżni. 

Ona powoli tworzy naszą rzeczywistość, zmienia zachowania ludzi i kształtuje całe społeczeństwo. Zmienia się nasza natura, bo przekonania, sposób myślenia i nastawienie powstają w procesie nauki i rozwoju.

Dziecko rodzi się przecież bez uprzedzeń, gotowych teorii i sztywnych schematów. Ono się ich po prostu uczy od nas.

I o ile niektóre teorie dają po prostu śmieszne rezultaty – jak przegrzany dwulatek w puchówce w słoneczny marcowy dzień – o tyle inne potrafią prowadzić do opłakanych skutków. Kiedyś skończyło się to wymordowaniem kotów i plagą dżumy. Teorie spiskowe powstają w bardzo podobny sposób – z potrzeby szukania prostych odpowiedzi i przerzucenia odpowiedzialności na tych niewidzialnych ICH: „To ONI są winni całemu naszemu nieszczęściu!”. W historii prowadziło do prześladowań całych grup społecznych, a w skali mikro – do zaburzeń psychicznych, lęków i poczucia zagubienia.

A to wszystko idzie dalej, na następne pokolenia. Dziecko z naszego przykładu zamiast nauczyć się prostego, życiowego nawyku – reagowania na pogodę i słuchania własnego ciała – uczy się ślepego posłuszeństwa zasadom. Albo po prostu zaczyna szczerze nienawidzić czapek.


Bo z małym dzieckiem nie jedzi się w wyoskie góry!


Jak nie dać się wkręcić w wir absurdów? (Zwłaszcza gdy jesteś rodzicem)

Rzeczywistość pędzi, informacji jest mnóstwo, a rodzicielska presja bywa ogromna. Łatwo w tym wszystkim stracić głowę. Żeby nie oddawać swojej intuicji i sprawczości w ręce internetowych mądrości czy opinii z piaskownicy, warto wprowadzić kilka prostych zasad higieny umysłu:

  1. Nie powtarzaj na oślep

    Zanim podasz dalej rewelację o „szkodliwym jedzeniu”, „groźnych szczepionkach” czy „jedynym słusznym sposobie wychowania”, zatrzymaj się. Nie każda chwytliwa opinia zasługuje na to, by podawać ją dalej jako pewnik.

  2. Zadawaj celne pytania

    Kiedy słyszysz nową teorię lub ktoś głośno coś głosi, włącz zdrowy sceptycyzm i zapytaj:

    • Kto zyskałby na tym, gdyby to była prawda?

    • Jakie własne lęki ta osoba próbuje tym przykryć?

    • Kim dokładnie są ci tajemniczy „ONI” i skąd to tak naprawdę wiadomo?

  3. Uważaj na słowa-wyzwalacze

    Gdy w jakiejś teorii pojawiają się słowa takie jak: zawsze, wszyscy, oni, nikt, nigdy, tamci – zapala się czerwona lampka. Używanie skrajnych uogólnień przeważnie oznacza jedno: brak konkretów. A bez konkretów po prostu nic nie wiadomo.

  4. Sprawdzaj w kilku niezależnych źródłach

    Może w danej historii jest ziarno prawdy? Zanim jednak w to uwierzysz, sprawdź to w kilku różnych miejscach. Pamiętaj, że jedna i ta sama plotka potrafi przechodzić przez głuchy telefon i w każdym miejscu wyglądać zupełnie inaczej.

  5. Daj opinii czas i zrób mały test

    Nie musisz od razu zmieniać swojego życia pod wpływ nowej teorii. Przejrzyj się jej na spokojnie. Zobacz, czy widzisz jej potwierdzenie w codziennej praktyce, albo zrób mały, bezpieczny sprawdzian. Sprawdź, co mówi Twoja własna obserwacja i dziecięca reakcja, zanim przyjmiesz czyjeś przekonania za własne.

P.S. I na koniec jeszcze jedna ważna rzecz: wszystko, co tutaj czytasz, to po prostu zestaw moich prywatnych przemyśleń, własnych doświadczeń i teorii przeczytanych w różnych, mniej lub bardziej sprawdzonych miejscach.

Nie chcę, żebyś ślepo podążał/a za jakimkolwiek moim słowem. Sama też mogę się mylić, a moje spojrzenie na wiele spraw z czasem się zmienia. Zapraszam Cię po prostu do wspólnego myślenia, zadawania pytań i aktywnego odkrywania świata na własnych zasadach.

Komentarze

CO NOWEGO?

MOJE ŚWIATY - Znajdź swój temat

Ładowanie etykiet...